Ważne zadanie czeka, termin jest znany, a mimo to nagle pilne staje się porządkowanie szuflad albo sprawdzanie pogody na przyszły tydzień. Wiele osób nazywa to lenistwem i obwinia się o brak charakteru. Psychologia opisuje sprawę inaczej: w zwlekaniu chodzi głównie o emocje. W Polsce dobrze widać to przy rozliczeniu PIT: czasu jest od połowy lutego do końca kwietnia, a wiele osób wysyła zeznanie dopiero w ostatnim tygodniu.
Czym prokrastynacja różni się od lenistwa?
Po polsku mówi się na to po prostu zwlekanie i to słowo dobrze oddaje różnicę. Osoba leniwa nie chce nic robić i nie ma z tego powodu wyrzutów sumienia. Odpoczywa naprawdę. Ktoś, kto zwleka, chce działać i często bardzo mu zależy, a jednak nie zaczyna. Jego wolny czas jest tylko pozorny, bo zaległe zadanie cały czas siedzi z tyłu głowy i psuje każdą przyjemność. Lenistwo dotyczy zwykle wszystkiego po trochu, a odkładanie właśnie spraw najważniejszych. Dlatego rady w rodzaju „weź się w garść” rzadko pomagają: motywacji nie brakuje, przeszkadza to, co budzi myśl o konkretnym zadaniu. Widać to po sposobie spędzania odłożonego czasu: zamiast odpoczynku pojawiają się drobne, mało ważne zajęcia, które dają poczucie, że coś jednak zostało zrobione.
Emocje, a nie zarządzanie czasem
Zadanie wywołuje dyskomfort u wielu Polaków, a jego odłożenie daje natychmiastową ulgę. Ulga trwa krótko, ale mózg ją zapamiętuje i chętnie powtarza ten sam ruch. Psychologowie badają to zjawisko od kilkudziesięciu lat.
| Badacz | Co pokazały jego prace? |
| Piers Steel, Uniwersytet w Calgary | chroniczne zwlekanie dotyczy mniej więcej co piątego dorosłego |
| Timothy Pychyl, Uniwersytet Carleton | odkładanie to sposób na chwilową poprawę nastroju |
| Fuschia Sirois, Uniwersytet w Durham | osoby zwlekające częściej żyją w przewlekłym stresie |
| Hal Hershfield, UCLA | o sobie z przyszłości myślimy podobnie jak o obcym człowieku |
| Michael Wohl, Uniwersytet Carleton | studenci, którzy wybaczyli sobie zwlekanie, przed kolejnym egzaminem odkładali naukę rzadziej |
Za dyskomfortem stoją najczęściej trzy rzeczy. Pierwsza to lęk przed porażką: dopóki praca nie jest zaczęta, nikt nie oceni jej wyniku. Druga to perfekcjonizm, który podpowiada, że właściwy moment jeszcze nie nadszedł. Trzecia to niejasny cel. „Napisać pracę magisterską” albo „ogarnąć finanse” brzmi tak ogólnie, że nie wiadomo, od czego zacząć, więc wygrywa coś prostszego. Często wszystkie trzy przyczyny działają naraz, zwłaszcza przy pracy, od której zależy ocena, premia albo opinia przełożonego.
Pułapka szybkiej nagrody
Mózg woli nagrodę natychmiastową od odległej. Satysfakcja z oddanego projektu przyjdzie za dwa tygodnie, a odcinek serialu jest dostępny od razu. Do tego ktoś, kim będziemy za miesiąc, wydaje się osobą z większym zapasem sił i czasu, więc łatwo zostawić mu trudniejszą część. Telefon tylko to ułatwia, bo dostarcza drobnych przyjemności w kilka sekund i zawsze leży pod ręką.
Tę skłonność da się obrócić na swoją korzyść. Przyjemność zaplanowana na po pracy przestaje być ucieczką i staje się metą. Nagrodą może być wszystko, co sprawia przyjemność: spacer, odcinek polskiego serialu albo godzina gry po wejściu na V Vegas casino login i kilka wolnych chwil wieczorem.
Jak przerwać błędne koło?
Skoro źródłem są emocje, sama lista zadań ani nowa aplikacja do planowania nie wystarczą. Lepiej działają sposoby, które zmniejszają napięcie na starcie:
- Umów się ze sobą na pięć minut pracy, bo najtrudniejszy jest początek.
- Zamiast „napisać raport” zapisz „otworzyć plik i wpisać trzy punkty wstępu”.
- Nazwij to, co czujesz: nudę, lęk albo złość.
- Odłóż telefon do innego pokoju albo wyłącz powiadomienia.
- Ustal z góry, co będzie nagrodą po skończonym zadaniu.
Pomaga też wyraźna granica między obowiązkami a czasem wolnym. Film, mecz czy VVegas casino cieszą bardziej, gdy nic zaległego nie czeka na biurku, a wieczór zaczyna się od zamknięcia laptopa. Polscy studenci znają tę różnicę z sesji: wolny dzień po zdanym egzaminie smakuje inaczej niż ten sam dzień przed nim. Dobrze działa też stałe miejsce do pracy, w którym nie robi się nic innego.
Łagodność zamiast presji
Odkładanie nie świadczy o słabości. To zwyczajna, choć mało skuteczna reakcja na stres i niepewność, a im mocniej ktoś się za nią karze, tym bardziej ją utrwala. Stare polskie przysłowie każe zrobić dziś to, co jest do zrobienia jutro, ale nie mówi, jak się do tego zabrać. Więcej daje ciekawość: pytanie, co właściwie utrudnia początek, prowadzi prosto do właściwego sposobu. Przy lęku pomaga zgoda na słabą pierwszą wersję, a przy niejasnym celu rozpisanie go na kroki.
Od czego zacząć jutro rano?
Wystarczy jedno zadanie, to odkładane najdłużej, i jego najmniejszy możliwy fragment. W Polsce dobrym kandydatem bywa sprawa urzędowa: wniosek o nowy dowód, zaległy przegląd auta albo wizyta u dentysty, którą trzeba tylko umówić. Pięć minut wystarczy, żeby zadzwonić lub wypełnić pierwszą stronę formularza. Reszta idzie zwykle łatwiej, bo najtrudniejszy krok jest już za nami. Kolejny fragment można wtedy od razu zapisać w kalendarzu.